piątek, 12 lipca 2013

1. Już od szesnastu lat.

23.12.11r.
- To jak? Idziesz dzisiaj z nami na trening? - zapytał Xavier opierając się o szafkę Adriane.
- Och, nie wiem. Myślałam, że pójdę wcześniej do domu pomóc cioci... Z tymi świętami jest mnóstwo kłopotów... - westchnęła.
- Oj tam, mama sobie poradzi. Udaje jej się wszystko ogarnąć już od szesnastu lat, nie zauważyłaś? - zaśmiał się ciągnąc tym samym dziewczynę w stronę drzwi podwórkowych. 
Przeszli przez udeptaną już ścieżkę na boisko. Ich szkoła dzięki wsparciu rodziców i mieszkańców zdobyła fundusze na dach nad 'stadion'. Mając taką osłonę, większość meczy grano właśnie tu. 
Chłopcy już czekali. Trener powitał rodzeństwo z uśmiechem na twarzy.
- Chyba zapiszę cię do drużyny panno Woods. Zjawiasz się na treningach częściej niż niektórzy - znacząco odchrząknął mierząc wzrokiem kilku podopiecznych.
- Bardzo chętnie. I tak wiem, że gram lepiej niż oni wszyscy razem wzięci - zaśmiała się Adriane.
- Bez przesady siostrzyczko - powiedział Xavier. - Może śniegu nie za dużo, ale zawsze jakaś zaspa na ciebie się znajdzie.
- Dobra, dobra, starczy. Przebierajcie się i do rozgrzewki - uciszył ich pan McKenzie. 
Był dobrym trenerem. Wszyscy go szanowali, większość ze względu na sukcesy sportowe uczniów, a część po prostu za to, jakim był człowiekiem. Miał poczucie humoru, dobre podejście do licealistów, ale również własne zasady, których się trzymał. 
Adriane usiadła obok niego na murawie przyglądając się rozgrzewającym się chłopcom. Większość z nich była nią bardzo zauroczona i wielokrotnie proponowała spotkania. Dziewczyna często spotykała się z nimi, lecz traktowała to tylko jako przyjaźń. Nie szukała chłopaka, nie potrzebna jej była taka miłość. Miała swojego brata, którego kochała nad wszystkich mężczyzn. Był on nie tylko krewnym, ale też najlepszym przyjacielem. Podobne myśli miał Xavier spoglądając na swoją siostrę. Nie potrzebne były mu te wszystkie dziewczyny, które poniżały się byleby tylko on je zauważył. Uwzględniał w swoich planach na przyszłość żonę, dzieci, ale nie spieszyło mu się, aby to szybko spełnić. 'Mam czas' - powtarzał ciągle. Teraz najważniejszymi kobietami były dla niego Adriane i matka Penelope. Musiał sprostać swoim zadaniom, musiał się nimi opiekować, w końcu był jedynym mężczyzną w domu. 
- Ile razy mam powtarzać żebyście stanęli na zbiórce! - krzyknął trener, co wybudziło go z tych myśli.

- Ja i tak wiem swoje! - zaśmiała się Adriane.
- Nic nie wiesz! Chłopaki grają lepiej w nożną od dziewczyn! - przekomarzał się z nią Xavier.
- Okay, okay - po półgodzinnej 'sprzeczce' przyznała mu rację. - Ale ja jestem wyjątkiem z nich i gram lepiej.
- Okay - zgodził się chłopak czochrając jej włosy.
- Dobrze wiesz.. - nie dokończyła, bo przerwała jej Penelope.
- Wejdźcie już do domu - westchnęła.
Posłusznie przekroczyli próg drzwi i zaniemówili z wrażenia. Wszystko lśniło czystością i zostało przyozdobione świątecznymi dekoracjami.
- Mamo.. jak.. - zaczął Xavier, co dokończyła Adriane - ty to zrobiłaś?
- No cóż.. W końcu już od szesnastu lat sobie radzę - powiedziała wesoło.
- A nie mówiłem - zaśmiał się Xavier.
- Wiedziałam, że to powiesz - mruknęła dziewczyna.
- Musimy jeszcze ubrać choinkę - oznajmiła uroczystym tonem Penelope.
Przystrajanie drzewka było najważniejszą czynnością. Wszyscy mieszkańcy domu musieli się zebrać i zrobić to razem. Adriane i Xavier rzucili plecaki w wejściowym pokoju i korytarzem przeszli do salonu. Choinka już stała, a wokół niej przeróżne pudła z łańcuchami, bombkami, światełkami. 
- Będziesz piękna - wyszeptała Penny spoglądając na dzieci, które już przystąpiły do pracy.

- W święta jedziemy na dwa dni do babci - oznajmiła Penelope, gdy już usiedli przy stole.
- Musimy? - spytało jednocześnie rodzeństwo.
- Koniecznie. Babcia co kilka lat urządza gościnę dla całej rodziny. Będzie mnóstwo ludzi, którzy oczywiście, są waszymi krewnymi. Wiem, że co najmniej połowy z nich nie znacie, zresztą ja sama wszystkich nie znam, ale bądźcie uprzejmi.
- A czy my... - zaczęła Adriane.
- ...kiedykolwiek byliśmy nieuprzejmi? - dokończył Xavier i oboje wybuchnęli śmiechem.


Pewnie nie tego się spodziewaliście.. Ehh.. Przepraszam za ten rozdział, mam nadzieję, że kolejne będą lepsze. Po prostu chciałam szybko go napisać, żeby zdążyć wstawić przed moim wyjazdem na kolonie. W porównaniu do was nie jadę nigdzie za granicę, tylko nad polskie morze. Będę tam 2 tygodnie, od 13 do 26. Chciałabym spotkać tam kogoś z żółtą wstążką. ;3 Następny zapewne będzie do tygodnia po moim powrocie, chyba, że ktoś przyjedzie do mnie i nie będę miała czasu. Pisałabym na koloniach na telefonie, ale blogger nie chce mi działać, więc... 
No nic, liczę na kilka komentarzy i udanych wakacji ;)

7 komentarzy:

  1. Mi się podoba !
    Bardzo fajnie się zaczęło.
    Od razu lubię Ariane, bo tak jak ja kocha nożną !:D
    Xavier też jest dla niej dobrym bratem !
    Ciekawe jak to tam dalej pokombinujesz!
    Czekam na nn.
    zapraszam do mnie:
    http://canyouhearme-thewanted.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Super rozpoczęte♥
    Mam już pewną teorię, ale czekam na dalej, żeby rozwiało moje wątpliwości
    Nie każ nam czekać aż tak długo ;_;
    Ale dobrze, poczekamy...
    Bo warto ♥
    Do kolejnego :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cześć! Jestem Anonimem z podpisu Lose my mind, ale bardziej powinnaś mnie kojarzyć z twitter'a: @LajlaLosemymind :)
    Propo tego kim jestem informację w pisie na moim blogu:
    http://www.stop-the-moment-by-tw.blogspot.com/2013/02/no-me-digas-que-un-dia-sera-el-fin.html

    Dobrze, dość już tej prawniczej i dekleracyjnej rozmowy. Czas przejść do tego wspaniałego rozpoczęcia.
    Bardzo mi się podoba ♥
    Jestem ciekawe co będzie dalej. :)
    Dobrze się złożyło, bo w podobnym terminie wracamy z wakacji. Także życzę ci wszystkiego dobrego, dobrej zabawy i ciekawych pomysłów co do tego opowiadania, których pewnie i tak Ci nie brakuje :)
    Do następnego :)
    Anonim z podpisu
    Lose my mind

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS.: Śliczna czcionka i w ogóle piękny wystrój bloga ♥
      Lose my mind

      Usuń
  4. fajnie się zaczęło :)
    wygląd faktycznie bardzo uroczy, I like it !
    miłej kolonii i czekamy na więcej :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgadzam się z ludźmi, śliczny wystrój :)
    Idealnie pasuje do opowiadania.
    To dopiero początek a mi już się podoba ^^
    Coś czuję że tą rodziną której prawie nikt nie zna będzie ktoś z TW :D mam taką nadzieję :)
    Weny kochana :* pisz szybciutko nexta
    Będzie mi miło jeśli wpadniesz też do mnie :)
    Jest co czytać ;)
    mylifeisadreamwithyou.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Tytuł i linijka niżej, są mega intrygujące przez co podoba mi się jeszcze bardziej. :3 Moja wspaniała Nathanie♥, masz taki talent. :3 Fantastyczny pierwszy rozdział. :) Adriane, to ciekawa postać o wspaniałej pasji. Świetnie przedstawiłaś Xavier'a i Penelope, przez co, pomimo, że nie ma z nimi ojca Adrianne i Xavier'a (nie wiem z jakich powodów, ale mam nadzieję, ze wkrótce wyjdzie to na jaw :) ) sprawiają wrażenie zgranej i kochającej rodziny :) Jeśli właśnie taki miałaś cel, to w 100% go osiągnęłaś. :) jestem ciekawa, co będzie się działo dalej. :) Wypoczywaj słońce nad naszym kochanym, polskim morzem, a później opowiesz nam jak było. :) Do następnego.♥

    OdpowiedzUsuń