sobota, 10 sierpnia 2013

2. James.

Usłyszała ciche pukanie do drzwi, doskonale wiedziała kto za nimi stał.
- Wejdź - powiedziała, a chłopak pojawił się w progu.
- To co, coroczna rozmowa? - uśmiechnął się, mimo iż w oczach jego panował smutek.
Dziewczyna tylko pokiwała głową. Zamknął drzwi i przysiadł na skraju łóżka. 
- Myślisz, że ona to wszystko widzi? - spytała po chwili Adriane. - No wiesz, z nieba.
- Na pewno. Myślę, że cały czas nad tobą czuwa i jest z ciebie bardzo dumna. 
Dziewczyna spojrzała na niego smutnym wzrokiem. Przysunęła się bliżej i przytuliła go, a łzy na nowo pociekły jej po policzkach.
- Tęsknię - szepnęła. - Za mamą, za tatą.. Nawet ich nie znałam, pomimo, że ojciec żyje to widziałam go ze trzy razy.
- Nie płacz... Może powinnaś się cieszyć, że go nie znasz? Mógłby nie spełniać twoich oczekiwań i byłoby jeszcze gorzej.
- Tak, ale..
- Chciałbyś z nim teraz mieszkać? Gdzieś na drugim końcu świata, w Australii czy Afryce. Nawet nie wiesz gdzie on jest.
- Ty też nie wiesz, gdzie jest twój ojciec - odburknęła i po chwili tego pożałowała.
- I bardzo się z tego cieszę. Nie chcę znać tego pieprzonego...
- Xavier!
- ..faceta, który zostawił moją matkę, jak tylko dowiedział się o dziecku. 
Nagle oboje zamilkli, w ciszy zastanawiając się nad sensem ich sytuacji.

- Babcia! - krzyknęła Adriane ujrzawszy staruszkę w progu.
- Och dziecko kochane, jak ty wyrosłaś! Xavier, jaki z ciebie mężczyzna się zrobił! - zachwycała się kobieta.
- Wejdźcie skarbeńki, wejdźcie! - powiedziała jeszcze i wpuściła ich do wnętrza domu.
Wszyscy goście siedzieli już przy stole. Było tam mnóstwo nowych twarzy, których ani Adriane, ani Xavier nigdy wcześniej nie widzieli. Grzecznie przywitali się i usiedli na wyznaczonych miejscach. Po chwili dziadek zabrał głos i odmówił modlitwę. Zebrani zaczęli dzielić się opłatkiem. Najczęściej podchodzili do siebie i mówili po prostu 'wszystkiego dobrego', zważywszy na to, jak dużo było ludzi. Gdy już wszyscy skończyli składać życzenia powrócili na swoje miejsca i przystąpili do spożywania wieczerzy. Nie obyło się bez gwaru rozmów i odgłosów sztućców stukających o talerze. Panowała niezwykle miła, rodzinna atmosfera, każdy był życzliwy i uprzejmy względem drugiego. Wydawałoby się, że krewni, jak z obrazka, a podobnież z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu. Gdy już każdy skończył posiłek zaczęto śpiewać kolędy. Okazało się, że jakiś wujek miał gitarę, a nieznany chłopak umiał grać na pianinie. Był on mniej więcej w wieku Adriane i Xaviera, przynajmniej tak im się wydawało, kiedy lustrowali go wzrokiem. Zasiadł w kącie, przy instrumencie i zaczął wygrywać nieznaną im melodię.
- To tak na rozgrzewkę - rzucił i wrócił do zajęcia.
Dziewczyna z zachwytem obserwowała, jak owy chłopak swymi zgrabnymi palcami przesuwał po klawiszach. Każde brzmienie wydawało się być pełne pasji. W jego skupionym wzroku zobaczyła miłość do muzyki. Tak samo wyglądała, gdy próbowała nauczyć się nowej piosenki. Poczuła niewidzialne powiązanie z nim, w niemej fascynacji nie zauważyła, że podeszła blisko, za blisko... Nieznajomy nieprzerywając gry kątem oka począł obserwować Adriane. Też to poczuł, wiedział, że miał doczynienia z artystyczną duszą. Jednakże póki co, skupił się bardziej na jej wyglądzie. Była wysoka, zgrabna, miała figurę, jak modelka. Posiadała długie, brązowe włosy, mocno widoczne brwi, pełne usta oraz przenikliwe zielone spojrzenie otoczone długimi rzęsami. 'Wpadłem' - jęknął w myślach nadal podziwiając urodę dziewczyny. Podobała mu się z wyglądu, lecz znając życie, była paskudna w środku. Choć przez chwilkę poczuł, jakby miała w sobie artystyczną duszę, a przecież takie osoby nie mogą mieć popsutego charakteru. Nie, to wydawało mu się niemożliwe. W końcu złapał się na tym, że przestał grać, a patrzył się na dziewczynę.
- Mmoże umiesz śpiewać? - zająknął się na początku. - Moglibyśmy razem, no wiesz, wystąpić, tak jakby, no o ile się zgodzisz.
Nieskładne zdanie wydostało się z jego ust. Skarcił się za to w myślach.
Adriane wahała się. Lubiła śpiewać, lecz nie chciała się ośmieszyć. Postanowiła jednak zaryzykować.

- Właściwie, to James jestem - powiedział chłopak wyciągając ku niej swą dłoń.
- Adriane - uścisnęła ją, po czym wskazała dłonią na osobę siedzącą obok. - A to mój brat, Xavier.
- Miło mi.
- Więc mówisz, że zajmujesz się śpiewaniem? - spytała dziewczyna.
- Tak, trochę - odparł. - Ty też powinnaś, masz niesamowitą barwę głosu.
- Dziękuję - odparła rumieniąc się lekko.
- A ty Xavier? Jaką masz pasję? 
- Piłka nożna - stwierdził krótko.
- I nic poza tym? - zdziwił się James.
- Pasja powinna być chyba tylko jedna. Zainteresowań za to, mam wiele więcej - wyjaśnił.
- Ah, rozumiem - westchnął, choć jego twarz wyrażała całkiem co innego.

- Słyszałeś coś kiedykolwiek o jakimś James'ie Woods'ie, któryby zajmował się śpiewaniem? - zapytała tej nocy Adriane, gdy kładli się spać.
- Nie, nigdy. A może on ma inne nazwisko?
- Ale przecież to spotkanie rodziny Woods. A może on jeszcze nie jest sławny?
- Pewnie gra z kumplami w garażu i jest sławny na swojej ulicy. Dobranoc - zakończył rozmowę Xavier.
- Dobranoc - odpowiedziała, choć nadal w myślach rozstrzygała swój problem.


Obiecałam dodać rozdział w około tydzień po koloniach, ale niestety mi nie wyszło, bo przyjechała siostra na wakacje i nie mogłam pisać. ;d jest trochę krótki, ale mam nadzieję, że trochę rozjaśnił Wam sytuację. W razie jakichś pytań macie do mnie kontakt w zakładce 'Informowani.', ewentualnie mogę odpowiedzieć na pytania pod rozdziałem.
A na koloniach było niesamowicie! <3 mnóstwo ludzi, fajne dyskoteki, smażing, plażing i wiele innych. ;) poznałam sporo świetnych osób, również płci przeciwnej ^^ tak więc bardzo chciałabym tam jeszcze z nimi zostać, ale niestety te dwa tygodnie minęły strasznie szybko :c 
Pamiętaj, że swoim komentarzem sprawisz mi ogromną radość. ;)

13 komentarzy:

  1. no ciekawe ;)
    nie powiem, że mnie ten rozdział nie zainteresował bo bym skłamała
    jest tajemniczy chłopak jest fajnie
    czekam na next ;**

    OdpowiedzUsuń
  2. O boziu ale ciekawie *-* *-*
    Mam jakieś przeczucia kto to i nie rozumiem czemu skłamał ze swoją tożsamością xd
    Dział super i czekam z niecierpliwością na kolejny. A no i informuj mnie dalej ;P
    Dużo Weny i do kolejnego ♥
    Jeśli chcesz wpadnij:
    http://ta-ktora-nie-ma-wszystkiego.blogspot.com/
    http://all-that-lives-must-die.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale zaczęło się dziać :D
    Mhm ja to lubię. Bardzo lubię.
    Ten tajemniczy chłopak z dłońmi pianisty... Mam wrażenie, że nie nazywa się James Woods ;)
    Poczekamy, zobaczymy.
    To dopiero 2 rozdział, a rozwój wydarzeń już mi się podoba.
    Trzymaj tak dalej.
    Weny i do następnego <3
    Jeśli masz chwilkę to zapraszam też do mnie na nowe rozdziały :)
    http://mylifeisadreamwithyou.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Jej, aż sama się sobie dziwię, ale też mi się wydaję, że ten tajemniczy chłopak to nie James... Znaczy może i James, ale drugiego imienia. A może to już moja fobia-przyzwyczajenie, że w każdym opo widzę wiadomo kogo.
    Ale co do opowiadania. Skończyłam czytać ten rozdział i nie mogę się wyzbyć szerokiego uśmiechu na twarzy. Tak ładnie-zgrabnie piszesz. <3 Poza tym niezwykle urzekły mnie stosunki rodzinne tego rodzeństwa oraz rozmowa z tym tajemniczym ktosiem... "Wpadłem" - przekonamy się :)
    Rozdział bardzo mi się podoba.
    Anonim z podpisu
    Lose my mind
    ( zapraszam -> stop-the-moment-by-tw.blogspot.com)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej :) Nominowałam Cię do Liebster Award
      http://stop-the-moment-by-tw.blogspot.com/ :)
      Anonim z podpisu
      Lose my mind
      Kiedy wrócisz do pisania? </3

      Usuń
  5. ciekawe, ciekawe kim jest James ! mnie również zaintrygował ten jegomość James xD
    zaczęło się dość ciekawie xdi gdzie ona chce z nim zaśpiewać ?
    czekam na nn ! Szybciej tym razem i dłużej, proszę xd
    zapraszam do mnie:
    http://canyouhearme-thewanted.blogspot.com/
    http://love-is-a-contradiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Przeczytałam James, myślę sobie: ''McGuiness'',a to kurna jakiś Woods ;_; xD W sumie ten chłopak jest strasznie tajemniczy i dziwny... No i w sumie nie mógłby być McGuinessem, bo on nie umie grać na pianinie, chyba, że się nauczył... Czekaj... Coś mi przyszło do głowy... Pianino, czyli klawisze... James... Nathan JAMES Sykes?! Czy to chodzi o tego ciołka? :D Dobra, ja chyba mam już jakąś fobię i głupieję przez tego debila, ale pretensje proszę kierować pod adres Parker'a xD Rozdział fantastyczny :* Słońce nie martw się, wybaczamy Ci, przecież masz swoje wakacje, nikt nie może Ci ich odbierać. :* Swoją drogę cieszę się, że kolonie tak bardzo Ci się podobały, bo te miłe i ciekawe wspomnienia są najważniejsze :3 I mam nadzieję, że dasz jakieś namiary na płeć przeciwną ^^ xD Już nie mogę się doczekać, co się będzie działo, więc szybko dodawaj trójeczkę. :) Do następnego.♥

    OdpowiedzUsuń
  7. postanowiłam nominować cię do Liebster Award, gratuluję <3 http://marzeniasiespelniaja-room94.blogspot.com/2013/08/liebster-award.html

    OdpowiedzUsuń
  8. To jest po prostu zajebiste ;-; Po raz kolejny Twój talent zwalił mnie z krzesła ;-; Trochę smuteczek, że Adriane i Xavier nie będą mogli być razem ze względu na więzy krwi, ale nadal pozostaje tajemniczy pan ''James'', prawda? ;-; Ehh, znowu się rozgaduję :x Tak czy siak, życzę Ci od cholerki weny na nowe intrygi :D
    Olson :3

    OdpowiedzUsuń
  9. Ello ! Ello ! Zostałaś nominowana do Liebster Award.. Zajrzyj do mnie : http://lifeisntafunnygame.blogspot.com/ ;)

    kobieto ! kiedy next ?! ;) masz mi pociskać paluszkami po klawiaturze i to migusiem !

    OdpowiedzUsuń
  10. Nominowałam cię do Liebster Award :)
    link-----> sydneyowewarzone.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. yyyyy czy jest szansa na nowy rozdział ? :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Zostałaś nominowana do nagrody Liebster Award! Gratuluję! :* Więcej info ----> http://thewantedstoryyy.blogspot.com/2014/03/rozdzia102.html

    OdpowiedzUsuń